Showing posts with label Fundacja Mamy Wołomin. Show all posts
Showing posts with label Fundacja Mamy Wołomin. Show all posts

Thursday, 27 July 2023

Nie ma sensu chodzić teraz na angielski

 Dzień dobry,

Dziś będzie o tym dla czego ważne jest rozpocząć nauki języków obcych jak najwcześniej. Często słyszę „Nie ma sensu chodzić teraz na angielski. Moje dziecko ma dopiero 2 lata, co mu z tego przybędzie. Przecież nawet po polsku nie umie mówić dobrze.” 😏

Nie zgadzam się z tym, oj bardzo się nie zgadzam. Uważam, że im wcześniej tym lepiej. Dla czego?

Zacznę od mojej ulubionej Marii Montessori. Według niej rozwój językowy następuje w kilku etapach:

* Do około 6 miesiąca życia, tj. zanim dziecko powiedziało pierwszą sylabę trwa okres wielkiego słuchania.

* Około 6m życia pojawiają się pierwsze sylaby.

* Około 12 m życia pojawiają się pierwsze słowa.

* Między 6 a 12 miesiąca mamy etap naśladownictwa, etap skupienia, etap ciężkiej pracy ułożenia buzi do wydania określonego dźwięku.

* Do ok. 2.5 lat dzieci mają niesamowitą zdolność przyswajania języka. I to są fundamenty na którymi budujmy naszą wiedzą i doświadczenie jako dorośli.


Wyjdźmy spoza filozofii Montessori.


Teoria okna optymalnego (Critical Period Hypothesis):

Teoria okna optymalnego sugeruje, że istnieje określony okres w życiu człowieka, podczas którego przyswajanie języka obcego jest najbardziej skuteczne i naturalne. Według niektórych badaczy, ten okres może zakończyć się około 7. roku życia, a czasami jeszcze wcześniej. Dzieci w wieku dwóch do trzech lat są uważane za szczególnie podatne na przyswajanie dźwięków, akcentów i struktury języka, co może ułatwiać im naukę wielu języków jednocześnie.


Teoria immersji językowej:

Według tej teorii, dzieci w wieku dwóch do trzech lat mogą łatwo przyswajać język obcy poprzez zaangażowanie w sytuacje, w których są narażone na nowy język w naturalnym i autentycznym kontekście, takim jak uczestniczenie w interakcjach z natywnymi użytkownikami języka. Proces ten może być podobny do tego, w jaki dzieci uczą się swojego pierwotnego języka poprzez codzienne doświadczenia i kontakt z innymi ludźmi.


Teoria aspektów biologicznych:

Niektórzy badacze uważają, że istnieją biologiczne podstawy przyswajania języka, które wpływają na zdolność dzieci do nauki nowych języków w młodym wieku. W tym podejściu, kluczową rolę odgrywają układ nerwowy i mózg, które w okresie wczesnego dzieciństwa są bardziej plastyczne i zdolne do tworzenia nowych połączeń neuronowych. W wyniku tego dzieci mogą łatwiej przyswajać różne dźwięki i wzorce językowe.


Teoria kontrastu:

Według tej teorii, dzieci w wieku dwóch do trzech lat wykorzystują swoje wcześniejsze doświadczenia z językiem ojczystym jako punkt odniesienia do przyswajania języka obcego. W miarę jak dzieci stają się bardziej świadome różnic między ich językiem ojczystym a językiem obcym, mogą zrozumieć lepiej struktury i reguły nowego języka.


Warto zaznaczyć, że proces przyswajania języka przez dzieci w wieku dwóch do trzech lat jest niezwykle złożony i różni się w zależności od indywidualnych czynników, takich jak otoczenie, interakcje z innymi, genetyka, a także indywidualne zdolności poznawcze. Dzieci w tym wieku są niezwykle plastyczne, co oznacza, że mają potencjał do szybkiego przyswajania różnych języków, jeśli są odpowiednio stymulowane i zachęcane.


Saturday, 23 October 2021

Aach te różne święta!

 

Październik to dla mnie taki magiczny miesiąc – jestem wypoczęta po wakacjach, ale praca nabiera tempa i czasami daje w kość.  🍂🍁

Świat jest kolorowy, codziennie nowe barwy. No i zaczyna się sezon na dynie. 🎃Wszędzie dynie…. A jak dynie to wiadomo, Halloween!

Przyznaję, że co roku patrzę w kalendarz i planuję różne wydarzenia. Popatrzyłam i tym razem: „Ooo jest w niedzielę, a zaraz potem jest dzień wolny. No to może nie zrobię w tym roku” - odezwało się we mnie lenistwo.

Na szczęście dzielni kursanci wyprowadzili mnie z tego stanu. Przychodzi grupa A: „Kiedy jest Halloween?”, odpowiadam, a oni „ Ok, ale kiedy robimy? Bo nie myślała Pani chyba, że nie robimy. Bo my zawsze robimy!

Grupa B mniej więcej to samo, tylko tam doszedł jeden „nowy” uczestnik. I nie wie o co chodzi. A tu zachwalają, że można się przebierać, że dobre zabawy i nawet cukierki, co się prawie nie zdarza. ( o braku nagród czy ocen napiszę innym razem)

Jak jest potrzeba, to trzeba ją spełnić. Więc oczywiście, że

będzie!

Przy okazji zahaczymy kolejnego święta: Guy Fawkes Day!🎆🎇 Bo kto powiedział, że tylko jedno święto na raz, a Halloween odbędzie się w tym dniu.


A tak, w ogóle, wiecie, że codziennie jest święto jakieś? Jestem przekonana, że gdybym dobrze poszukała, to znalazłabym nawet dzień samotnej skarpetki.

Świętujmy zatem!

Co daje takie świętowanie? Innej perspektywy, ciekawostki z życia, różnorodność podczas zajęć i trochę zabawy. A jak mówią w języku language:

„All work and no play makes Jack a dull boy!”


Do zobaczenia!

Wednesday, 15 September 2021

Jak przygotować się do zajęć?

 Dzień dobry,

Widziałam ostatnio jeden z tych śmiesznych filmików o motywacji do ćwiczeń w domu, w którym po przejrzeniu całej szafie Pani nie miała się w czym ubrać. Zamówiła masa ciuchów, a potem siedziała już ubrana mówiąc do siebie „ Odpisałam na wszystkie wiadomości e-mail, no to idę ćwiczyć” Spojrzała na zegarek „ O jest 15:18, no obejrzę sobie coś do 15:30, żeby rozpocząć o mniej więcej okrągłą godzinę” … I tak w kółko.

Ale czy to nie jest tak, że jak wychodzimy ze swoją strefę komfortu to musimy czuć się przygotowany?

Aaa wróć, a co to strefa komfortu?

Ogólnie to jest psychologiczne miejsce związane z tym co jest obecnie. Za zwyczaj jest nam dobrze, bezpiecznie, nic zagrażającego się nie dzieje. A potem wpadamy na jakiś pomysł, na przykład zapisać się na kurs języka obcego i wtedy nasz mózg mówi „ Ej, ale gdzie? A dobrze Ci tam będzie? A nie będzie tak jak poprzednio?”, no i gromadzi te wątpliwości. Czyli widać wyszedł ze strefy komfortu i się broni. Im większa waga ma ta decyzja, tym więcej nasz umysł broni się przed nią.

Dla tego uważam (mądrzy psychologowie też), że powinnyśmy oswajać umysł ze zmianami, więc Pani z filmiku pewnie i miała w pewnym sensie racji.

Tak samo nasze dzieci potrzebują utwierdzenia potrzeby i muszą czuć się przygotowane. Teraz jesteśmy już po rekrutacji do grup, albo lepiej, dla Waszego dziecka jest to kolejny rok ze mną. Już wkrótce zaczynamy lekcje, jest (mam nadzieję) podekscytowanie, że w reszcie zaczynamy, zobaczy koleżanek i kolegów z grupy.

Zostało nam kilka drobiazgów, ale ważnych. Wiadomo, że ja niebawem rozdam toreb z książkami, ale do tych toreb ważne jest też wybrać i włożyć parę rzeczy.

O to lista rzeczy potrzebna na zajęć:

* zeszyty:

- w klasach 1 i 2 zalecam jeszcze te mniejsze formaty niż A5, z linijkami tak jak w szkole.

– od klasy 3 lepiej będzie format A4, czy linijkę czy kratkę dla mnie bez znaczenia. Tak, żeby Wasze dziecko się odnajdowało.

* teczka na prace – zapinana, z gumką. Taka, żeby nasze wycinanki oraz prace nie sypały się po całej torbie. Chcę, żeby móc od nich wrócić, powtórzyć i z czasem wyrzucić.

Cała reszta- długopisy, ołówki, nożyczki, kleje, kredki, już na dzieci czeka.


Ale w przekazaniu tej listy pójdę dalej i zaproponuję wspólną wyprawę po zeszyt i teczkę.


Porozmawiajcie o angielskim – czy Wasza pociecha ma oczekiwania? A może ma jakieś obawy? Co chciał(a)by osiągnąć w tym roku?

A gdyby dowiedzieliście się czegoś o czym jeszcze nie wiemy, zwłasza jeżeli ktoś ma jakieś obawy, to dzwońcie do mnie.

Tuesday, 27 October 2020

 Dzień dobry,

Pisanie idzie mi z oporem – dużo się dzieje i nie umiem sobie nałożyć samodyscyplinę co do codziennego rytuału pisania. Ale o tym innym razem.

A dziś krótko o potrzeby „normalności”

Rok temu, o tej porze miałam dokładny plan działania związany z tak ważnego dla krajów anglojęzycznych święto Halloween. Nie będę wchodzić w dyskurs społeczno-polityczny, uczę języka, a język uczy się też poznając kultury kraju/ krajów.

W tym roku – niby pamiętałam, ale dzielnie śledzę rozporządzenia, piszę mail-e do słuchaczy i ich rodziców o sposobach w jakich zabezpieczamy sale, siebie 😷, uczę moich studentów zdalnie, tłumaczę kursy e-learningowe, martwię się tym co się dzieje ostatnimi dniami, bo mam córkę ⚡i w końcu kompletnie zapomniałam…. Aż do wczoraj kiedy ktoś mnie zapytał czy dzieci w piątek mogą się przebrać.

I wiecie co, najpierw totalnie zgłupiałam o co chodzi…. Potem..... potem pomyślałam sobie jak bardzo dzieci i my dorośli potrzebujemy namiastkę tego co było, to co było przed – spokoju, chęci do zabawy i do wygłupów.

Kilka godzin później dzieci, które są moimi słuchaczami od kilku lat, w różnych grupach, opowiadali nowszym kolegom co się działo w poprzednich lat. Więc urosły mi skrzydła! 

Oczywiście, że Święto Dyni się odbędzie! 🎃🎈🎉

Saturday, 30 May 2020

Uczenie się w czasach zarazy, część 1


Dzień dobry,

 Ostatnimi dniami mam refleksję plusów i minusów edukacji oraz pracy zdalnej, a najbardziej samodzielności dzieci. Nie chodzi mi tylko o samodzielności w życiu, ale też cyfrowej i tej dotyczącej nauki.  

Przypomina mi się pewien obrazek gdzie jedna mama pyta drugiej „Jak to jest, że Pani dziecko jest takie samodzielne?”, a tamta odpowiada „Pozwalam na to”.



Tak to jest z tą samodzielnością. Dzieci same ją ćwiczą, tylko trzeba im pozwolić. I zanim przejdę dalej, chciałabym podkreślić, że zawsze uważałam, że nie jestem jedna z ‘tych’ matek co dają dzieciom bawić się nożami, gorącą patelnią, targać się w błocie. Moje dziecko (lat prawie 8) nie bardzo umie wiązać sznurówki choć pomoc do nauki wiązania jest i raz w miesiącu próbuje ją namówić do spróbowania, ale ona mówi, że nie dziś, a ja nie nalegam. Widocznie nie ma jeszcze takiej potrzeby. Co to znaczy?

Bardzo wierzę w potrzebę i samoświadomość tego co dla dziecka ważne. Inny przykład - przez lat nie nauczyła się jeździć na rowerze. Próbowaliśmy wszystkiego. Nawet dziadek próbował - przecież dwójki dzieci swoich już nauczył. I nic! Nigdy nie robiliśmy jakieś afery z tego, zawsze mówiliśmy spróbujemy ponownie jutro. Dopiero na jesieni zaparła się, że ona musi – nie wiem dlaczego musiała, ale tak czuła. I mamy rowerzysta w domu. Nauczyła się w jedno popołudnie. Sama!

Ale wracając do meritum – samodzielność. Co to jest dla mnie? Pozwolić dziecko, żeby samo próbowało będąc obok. Bardzo lubię ten etap w rozwoju, kiedy dzieci mówią "Ja! Sama!". To jest właśnie ten moment, który trzeba chwycić i dalej pielęgnować. Bo tak naprawdę dzieci nam mówią:


1. Wiem, że sam(a) sobie poradzę.

2. Wiem, że jeżeli nie do końca dam rady, to ty (mamo, tato) mi pomożesz.


I to są tylko i aż dwa punkty, które zawierają tyle prawdy. Ja tu widzę wiarę w siebie, samoświadomość, ale też wspierającego rodzica, który jest i wiadomo, że można na nim(nią) polegać.


Następnym razem napisze o planowaniu. Zajrzyjcie do mnie w sobotę.

Thursday, 16 April 2020

o edukacji zdalnej

Dzień dobry,

Miało być za miesiąc i miało być o dorosłych – a życie swoim  torem postawiło nas w zupełnie nowej sytuacji. 

Zatem będzie o jednym z moich ulubionych tematów: o e-learningu, tj. nauczaniem zdalnym. Ale będzie to bardziej osobiste wyznanie niż wykład z metodyki nauczanie. 

Na początek kilka słów o teorii. Ogólnie nauczanie zdalnie dzielimy na synchroniczne i asynchroniczne. Synchroniczne to są wszelkiego rodzaju zajęć odbywających się w czasie rzeczywistym dla wszystkich uczestników jednej grupie. Innymi słowy są to te zajęcia, które większość dzieci ma w szkole albo w English with Maria.
Asynchroniczne nauczanie zdalne – to wszelkie zadania na platformach do nauczania zdalnego, które uczestnicy zajęć robią o dowolniej porze, własnym tempem pracy często w przedziale czasowym narzuconym przez nauczyciela. Ta forma przekazu może być uzupełnieniem zajęć synchronicznych, ale nie musi. Istnieje też samodzielnie jako jedyny środek do nauczania. Takie właśnie kursy powstają w tej chwili dla Przedszkole Tumirai, Przedszkole i Szkoła „Przystań Montessori”.

A teraz bardziej osobista refleksja

Szybkość reakcji
O tym że coś się dzieje mówiło się od kilku dni. Ale dopiero przed godziną 21 we wtorek 10 marca przyszła informacja, że od jutra zajęcia na uczelni są zawieszone. W środę 11 marca poprowadziłam ostatnie zajęcia w klasie i szybko wykupiłam abonament na jednej z platform do nauczania synchronicznego.  Nie miałam ani cienia wątpliwości, że właśnie tak powinnam zrobić i realizować dalej kalendarium i plan zajęć w English with Maria.

„Ooo, ale fajnie, że Ci się tak udało”
Tak właśnie usłyszałam od znajomej koleżanki po fachu… Nie, nie udało mi się. Na tej akurat platformie pracuję już 8 lat i znam ją bardzo dobrze. Zapewne w tym czasie wyszło miliard innych, ale tu w jednym miejscu mam wszystko i mogę to sprawnie obsługiwać. 
Nie, nie udało mi się. Edukacją zdalną zajmuję się już tak długo, że moje zainteresowanie za chwilę mogłoby w wyborach głosować :)
Nie, nie udało mi się. Wszyscy uczestnicy moich kursów się do tego dołożyli. Zarówno uczestnicy dorośli jak i rodzice dzieci, nawet te 2-letnia. Bez ich chęci, nic z tego by nie wyszło.😍

„Czy to jest trudne?”
Hm, nie jest łatwe. O wiele łatwiej jest mi zabrać książki, płytę, gry, wydrukować plansze i iść na zajęcia – i nie ważne czy uczę dorosłych czy dzieci. Widzę co piszą, widzę ich miny, mowa ciała – czy się denerwują, czy rozumieją, czy nie jest za łatwo. 
Teraz muszę trzy razy pomyśleć czy na pewno da się aktywności przełożyć i jak. A w dodatku jak utrzymać uwagę. 
Przyznaję pierwsze 3 tygodnie przekładanie zajęć w trybie zdalnym synchronicznym to było wielkie wyzwanie. 

„A jak się ubierasz?”
Wiem, że taki post napisałam na Facebooku prawie od razu po zawieszeniu zajęć w szkołach. W dni powszechne mój dzień jest dniem pracy – wstaję, ubieram się, maluję się. Jedyna różnica to kapcie :)  (no ale umówmy się, to jest akurat ok). 
Czas, który za zwyczaj miałam na dojazd, teraz przeznaczam na inne poranne przyjemności. Nie ukrywam, ze nie jestem przyzwyczajona do siedzenia przed ekranem i moje plecy potrzebują rozciągania i rozgrzewki. 
Dalej mój dzień toczy się jak w pracy – zajęcia, przygotowanie, sprawdzanie. Jedyna różnica – i to wcale nie mała, że mogę zjeść wszystkie posiłki z rodziną 👪, wspieram córką w nauce. A propos nawet ustalałyśmy razem przerwy, żeby pobawić albo poprzytulać. 

„A nie chcesz wyjść?”
Ależ, oczywiście, że tak. Poszłabym tak sobie do kina, obejrzałabym sukienki w moim ulubionym sklepie, zjadłabym najlepszą pizzę w mieście...o no i pojechałabym tak do Kazimierza, żeby zjeść koguta i dobrych naleśników. 
Jednak zostaję w domu, wychodzę max 1x tydzień po zakupy, choć ostatnio udało mi się znaleźć super sklepik, który dowozi do domu. 🚚

„A asynchroniczne? Nic nie napisałaś.” 
Może napiszę kiedyś. English with Maria od 3 lat ma platformę e-learningową z kursami wspierającymi edukacją dorosłych oraz dodatkowe materiały dla moich 3-5 latków. 

Gdybyście mieli ochotę podłubać w tym temacie tu dwie moje rzeczy. Obie stare, ale nadal aktualne
* tu jest moje wystąpienie sprzed 8 lat „ Tajemnice szkoleń e-learningowych” (od 46 do ok. 01:20) Wiem długo mówiłam i w ciąży byłam, już bardzo widocznej. :) https://www.youtube.com/watch?v=7vs39eA9fyQ 
* „Edukacja w internecie. Nauczyciel nie jest wirtualny”: https://www.rp.pl/artykul/599226-Edukacja-w-Internecie---nauczyciel-nie-jest-wirtualny.html 

O czym za miesiąc? Sama jeszcze nie wiem, może jednak o dorosłych. 😉

Monday, 11 November 2019

filozofia Montessori


Dzień dobry,
W wydaniu październikowym obiecałam napisać o filozofii Montessori i właśnie to jest drugim filarem mojego nauczania.

Jako dyplomowany nauczyciel, oczywiście o Montessori coś tam :) czytałam na studiach dawno dawno temu (aż chciałoby się napisać w odległej galaktyce). Mając te 19 lat wtedy, nie bardzo zrozumiałam, dlaczego to jest takie ważne i pożyteczne. I tak do momentu, w którym zaczęłam szukać żłobek dla mojej córki. Jak każda mama chciałam, żeby było blisko, przyjaźnie i z możliwością pozostawienie dziecka na ½ dnia. Potrzebowałam wtedy opieki od 08 do 12.

Moje poszukiwanie skończyło się na rozmowie kwalifikacyjnej w Tumirai, później moja córka zaczęła uczestniczyć. Nikt z naszej rodzinie nie rozumiał jak to jest, że nie ma zabawek. No to co te dzieci robią? A moje dziecko tak naprawdę było w stanie samo sobie wymyślić zabawę – mam nagranie jak w wieku 20 miesięcy usypia 4-pak dużych baterii. :) (dla jasności zabawki w domu mieliśmy, mamy i będziemy mieć).

Celowo poszłam w kierunku naszych uprzedzeń. Ale wrócę do tego tematu za chwilę.

Później przyszedł taki moment, że sama prowadziłam zajęcia zarówno w Tumirai jak i w Niepublicznej Szkoły Podstawowej Montessori w Kobyłce. Tu jest moment, żeby podziękować Pani Marcie oraz Pani Emilii za zaufanie i za wspólną drogę.

Wracając do sedna – jakie uprzedzenia i co takiego wyniosłam z tej edukacji i współpracy? W tym miesiącu skupię się na dwóch pojęć – samodzielności oraz odpowiedzialności, tj. „Pomóż mi zrobić to samemu”.

Dla mnie to dwa pojęcia, które idą w parze tylko wyłącznie w środowisko konsekwencji i jasnych reguł/ wymagań. Od tego roku słuchacze szkolny mają zajęcia dwa razy w tygodniu i wiedzą, że nigdy nie zadam prac domowych z wtorku na czwartku, ale zawsze zadam z czwartek na wtorek. Jeżeli komuś nie udało się wykonać, to już musi z wtorek na czwartek odrobić zaległości. ALE, zawsze jest jakieś „ale”. Proces „odrobienia” jest bardziej skomplikowany niż powiedzenia: „Ok, to zrób na czwartek". Dlaczego?

Po pierwsze, rozmawiamy o tym, co się działo, że praca nie została odrobiona. Odpowiadamy sobie na pytanie, co należałoby zrobić, żeby następnym razem lepiej rozplanować swój czas. Następnie do tej rozmowy wracam po kolejnym weekendem. Jak to się stało, że się udało tym razem odrobić pracę?

Po drugie zawsze sprawdzam, czy przypadkiem „nie zrobiłem” nie było spowodowane „nie wiedziałem jak”. W English with Maria spędzamy dużo czasu na zrozumienia poleceń oraz upewnieniu się, że wszyscy wiedzą co mają zrobić.
Po trzecie kultywuję samoświadomość „umiem i poradzę sobie”. Podczas zajęć English with Maria staram się zawsze pokazać gdzie należy szukać wiedzy, jak zastanowić się na tym, co już wiem oraz co mi już zostało zaprezentowane.

Cieszę się niezmiernie jak słyszę, że dzieci z grupy Klasa 0 albo Klasa 1, same pamiętają, że coś zadałam i trzeba się nauczyć.

A tu zdjęcia najlepszych prac domowych. To moi słuchacze z grupy Play with Maria (3-5 lat)




W następnym poście opowiem o koncentracji.


Do zobaczenia za miesiąc.

Monday, 30 September 2019


Dzień dobry,

Witaj na moim blogu.

Czego można znaleźć? Na razie informacji jest nie wiele, ale z czasem będzie coraz więcej. Planuję różne tematyki pod wspólnym mianownikiem naukę oraz nauczanie języka angielskiego. Dużo będzie o tym, co robię w English with Maria

Na dobry początek postanowiłam omówić w kilka postów metodyki nauczania, które są mi najbliższe.

Dlaczego piszę o metodykach? Otóż nie wierzę, że jest jedna jedyna słuszna metoda nauki języka angielskiego. Zawsze uważałam, że to nauczyciel/ lektor poszukuje skuteczną formę przekazu, a nie uczeń/ słuchacz dopasowuje się do metody nauczyciela. Tak jak każdy z nas to inny ‘zestaw’ cech osobowościowych, tak samo nasze style uczenia się różnią. Dla tego dopasowuję metody nauczania języka obcego do słuchacza/ ucznia .

Jeden z filarów, na którym opieram swoje nauczanie to CLIL (Content and Language Integrated Learning), po polsku to zintegrowane kształcenie przedmiotowo-językowe. Metoda ta polega na jednoczesnym przekazywaniu treści z dziedziny przedmiotów szkolnych (np. matematyka), łącząc je z języków obcych.

Czy taki CLIL ma racje bytu w szkole językowej?

Choć odpowiedź nasuwa się sama z siebie, to pozwól, że uzasadnię:
* każdy uczestnik kursów ma zasób wiedzy, z której wchodzi na zajęcia. Wiemy co to krokodyl, ustalamy gdzie mieszka. Rozmawiając o wakacjach, pracujemy z mapą. A jeżeli uczymy się liczb, to dlaczego nie zrobić kilka obliczeń po angielsku.

                              Klasa 1 powtarza cyfr 1-10 w obliczeniach przy użyciu dodawaniu i                                                                          odejmowaniu oraz gry planszowej .

* stymulacje różnych rodzajów inteligencji, np. matematyczno-logiczna, ruchowa czy wizualno-przestrzenna. Gdybyś chciał(a) dowiedzieć się więcej, polecam poszukać Teoria Wielorakich Inteligencji Howarda Gardnera.

* naukę poprzez stymulację zmysłów

* zawartość tekstów do przeczytania/ posłuchania nawiązuje do istniejących miejsc, wydarzeń. Czy wiecie, że autor serii Speak Out (książki dla młodzieży i dorosłych) oparł cały materiał na prawdziwych tekstów? Bardzo często z uczestnikami zajęć English with Maria poszukujemy dalszych informacji właśnie na podstawie tych materiałów.

* książki do nauki języka obcego coraz częściej odwołują się do kultury krajów, nie tylko anglojęzycznych. To zdaje się świetny pretekst do nauki, wykorzystując metody projektowej.

Następnym razem napiszę o filozofii Montessori, drugi filar w English with Maria. Do zobaczenia w listopadzie.