Dzień dobry,
Styczeń okazał się o wiele bardziej wymagającym organizacyjnie miesiącem, niż się spodziewałam. Dziękuję, że poczekaliście na kolejny wpis.
Tak jak obiecałam w poprzednim artykule, dziś napiszę o metodzie stacji.
Metoda stacji zadaniowych znana jest jeszcze jako metoda przystanków zadaniowych i podobno swoje korzenie ma w wychowaniu fizycznym. Metoda może być stosowana w nauczaniu większości przedmiotów i może przyjąć różne formy – praca indywidualna, w parach czy grupowa.
Organizacja zajęć tą metodą pozwala nauczycielowy włączyć w aktywnie w procesie nauczanie uczniów o różnych typach inteligencji oraz na różnym poziomu zaawansowania wiedzy. Co za tym idzie, metoda stacji ma pozytywny i motywujący wpływ, jeżeli chodzi o spostrzeganie i nauki danego przedmiotu.
Najważniejszy etap w organizacji zajęć metodą stacji to przygotowania – zaplanowania jakie aktywności, jakie umiejętności oraz jaki zakres wiedzy należy wykorzystać, żeby wykonać zadania.
Praca metodą stacji oznacza, że wszyscy uczestnicy rozpoczynają pracę razem. Dla tego stacji początkowych powinno być tyle ile uczestników/ grup przewidujemy. Przez ostanie dwa miesiące metodą stacji przeprowadziłam testy sprawdzający w moich grupach ze szkoły podstawowej (klasy 1-8).
Jakie są minusy?
Oczywiście przygotowanie testów zajęło mi o wiele więcej czasu niż po prostu wydrukowanie gotowca ze strony wydawnictwa. Ale za to dalej mam same plusy.
Czyli o plusach
Po pierwsze, jakie założenia ma nauczyciel wobec grupy – co jest dla uczniów łatwe, trudne, czy dla wszystkich to samo.
Po drugie stworzenia bardzo przemyślanego narzędzia testowego -co znajduję się na teście, jakie aktywności, poziom trudności.
Po trzecie warunki pracy podczas testu. Ci z Was, którzy regularnie mnie odwiedzają, wiedzą, że w sali żółtej stoliki są pośrodku ułożone w taki sposób, żeby ułatwiać komunikacji oraz współpracy. Podczas testu, raczej nam chodzi o ograniczenia komunikacji i współpracy, jeżeli oczywiście mam założenie, że test pisany jest indywidualnie. Każdy uczestnik kursu (niezależnie od wieku) ma tendencje porównania się – „Które masz już ćwiczenie? Uuuu, 2, a ja jestem na 4”. Zatem postanowiłam, że test nie koniecznie ma być przy stole.
Stacja początkowe układam w różnych miejscach w sali wraz z instrukcją, co należy zrobić w danym ćwiczeniu, ile czasu powinno zająć oraz co należy zrobić po wykonaniu tego ćwiczenia. Takie instrukcje pozawalają na ciche przemieszczanie się między zadaniami. Stacje zbudowałam wokół umiejętności językowych rozumienie oraz pisanie. Mówienie było testowane standardowo. Jest też kilka stacji nieobowiązanych/ dodatkowych dla bardziej ambitnych uczestników.
Last but not least, przeprowadzenie testów metodą stacji okazało się mieć pozytywny wpływ na wyniki. Sam fakt możliwości poruszania się, siadania w dowolnej pozycji (nie koniecznie na krześle przy stole), doboru zadań od łatwych do trudnych z możliwością w każdej chwili przejścia do kolejnej stacji na sam początek był budujący. Udało mi się uniknąć komentarze „Ale dłuuugi ten test” :), bo w sumie nikt nie wiedział ile tam jest ćwiczeń. Prawdą jest, że każdy wykonał więcej niż zrobiłby standardowo.
Metoda stacji pobudziła ciekawość. Uczestników intrygowało co jest dalej, jakie zadania się tam kryją. A to z kolei powodowało, że koncentrowali się na wykonaniu obecnych zadań.
Ostatni punkt, jeżeli chodzi o samo sprawdzanie – to dla lektora żadna zmiana.
Jeżeli chodzi o samej metodzie – to podczas testu nie dołączyłam ostatnią stacją, jaką jest stacja kontrolna. Miejsce, w którym uczestnik sam sprawdza swojej pracy.
Zatem polecam metodą stacji nie tylko do prac projektowych.
Zapraszam na swój blog za miesiąc. Przygotuję artykuł o tym, jak uczą się dorośli.
Sunday, 23 February 2020
Tuesday, 24 December 2019
Dzień dobry,
W poprzednim wydaniu
zaczęłam pisać o filozofii Montessori, jako drugi filar mojego
nauczania. Tym razem będzie o koncentracji.
Według Montessori
największy stopień koncentracji to jest t.zw. „polaryzacja
uwagi”. Innymi słowy, skupienie dziecka na wykonanie jednego
zadania. Czy jest to możliwe? Tak.
Najważniejsze
element to przygotowanie otoczenia:
* tylko to z czym
będziemy pracować, (zdjęcia)
* niezbędne rzeczy
do pracy – ołówki, długopisy, gumki i kredki,
* jasne –
wystarczająco światła.
Nasze sale
Dalej stawiam na
wolny wybór:
* jasne cele lekcji,
* jaką pracę mamy
do wykonania,
* akceptacja
pomysłów.
Klasa 1 to bardzo pracowita grupa, a nowy podręcznik spełnia wszystkie moje wymogi.
Odpowiednie
materiały.
Przykład części filmiku powtarzającego słownictwa
Rodzice moich
słuchaczy wiedzą, że cały program oraz większość materiałów
dla kursów dziecięcych w wieku 1-6 lat, tworzę sama. Nieodłączna
część naszych zajęć jest też platforma e-learningowa, gdzie
można pobrać dodatkowe ćwiczenia, przećwiczyć słowa albo/i
pośpiewać nasze piosenki.
Tworzenie tych kurów
zajmuje dużo czasu, ale satysfakcja jest też ogromna. Widzę, że
młodzi słuchacze pamiętają słówek i struktur, są w stanie użyć
wiedzy poza lekcjami. Więc co roku swoje kursy wzbogacam o kolejne
materiały.
Jeżeli
chcielibyście poczytać więcej o pedagogiki Montessori, polecam
książki Horsta Klausa Berga „Maria Montessori-poszukiwanie życia
razem z dziećmi. Odpowiedzi na aktualne pytania pedagogiczne.” W
moich dwóch postach streściłam tylko to, co jest według mnie
najważniejsze, ale warto przeczytać więcej.
Zapraszam na swój
blog za miesiąc. Przygotuję artykuł na temat metody stacji.
Wesołych Świąt i
Szczęśliwego Nowego Roku!
Monday, 11 November 2019
filozofia Montessori
Dzień dobry,
W wydaniu
październikowym obiecałam napisać o filozofii Montessori i właśnie
to jest drugim filarem mojego nauczania.
Jako dyplomowany
nauczyciel, oczywiście o Montessori coś tam :) czytałam na
studiach dawno dawno temu (aż chciałoby się napisać w odległej
galaktyce). Mając te 19 lat wtedy, nie bardzo zrozumiałam, dlaczego
to jest takie ważne i pożyteczne. I tak do momentu, w którym
zaczęłam szukać żłobek dla mojej córki. Jak każda mama
chciałam, żeby było blisko, przyjaźnie i z możliwością
pozostawienie dziecka na ½ dnia. Potrzebowałam wtedy opieki od 08
do 12.
Moje poszukiwanie
skończyło się na rozmowie kwalifikacyjnej w Tumirai, później
moja córka zaczęła uczestniczyć. Nikt z naszej rodzinie nie
rozumiał jak to jest, że nie ma zabawek. No to co te dzieci robią?
A moje dziecko tak naprawdę było w stanie samo sobie wymyślić
zabawę – mam nagranie jak w wieku 20 miesięcy usypia 4-pak dużych
baterii. :) (dla jasności zabawki w domu mieliśmy, mamy i będziemy
mieć).
Celowo poszłam w
kierunku naszych uprzedzeń. Ale wrócę do tego tematu za chwilę.
Później przyszedł
taki moment, że sama prowadziłam zajęcia zarówno w Tumirai jak i
w Niepublicznej Szkoły Podstawowej Montessori w Kobyłce. Tu jest
moment, żeby podziękować Pani Marcie oraz Pani Emilii za zaufanie
i za wspólną drogę.
Wracając do sedna –
jakie uprzedzenia i co takiego wyniosłam z tej edukacji i
współpracy? W tym miesiącu skupię się na dwóch pojęć –
samodzielności oraz odpowiedzialności, tj. „Pomóż mi zrobić to
samemu”.
Dla mnie to dwa
pojęcia, które idą w parze tylko wyłącznie w środowisko
konsekwencji i jasnych reguł/ wymagań. Od tego roku słuchacze
szkolny mają zajęcia dwa razy w tygodniu i wiedzą, że nigdy nie
zadam prac domowych z wtorku na czwartku, ale zawsze zadam z czwartek
na wtorek. Jeżeli komuś nie udało się wykonać, to już musi z
wtorek na czwartek odrobić zaległości. ALE, zawsze jest jakieś
„ale”. Proces „odrobienia” jest bardziej skomplikowany niż
powiedzenia: „Ok, to zrób na czwartek". Dlaczego?
Po pierwsze,
rozmawiamy o tym, co się działo, że praca nie została odrobiona.
Odpowiadamy sobie na pytanie, co należałoby zrobić, żeby
następnym razem lepiej rozplanować swój czas. Następnie do tej
rozmowy wracam po kolejnym weekendem. Jak to się stało, że się
udało tym razem odrobić pracę?
Po drugie zawsze
sprawdzam, czy przypadkiem „nie zrobiłem” nie było spowodowane
„nie wiedziałem jak”. W English with Maria spędzamy dużo
czasu na zrozumienia poleceń oraz upewnieniu się, że wszyscy
wiedzą co mają zrobić.
Po trzecie kultywuję
samoświadomość „umiem i poradzę sobie”. Podczas zajęć
English with Maria staram się zawsze pokazać gdzie należy szukać
wiedzy, jak zastanowić się na tym, co już wiem oraz co mi już
zostało zaprezentowane.
Cieszę się
niezmiernie jak słyszę, że dzieci z grupy Klasa 0 albo Klasa 1, same
pamiętają, że coś zadałam i trzeba się nauczyć.
A tu zdjęcia
najlepszych prac domowych. To moi słuchacze z grupy Play with Maria (3-5 lat)
W następnym poście
opowiem o koncentracji.
Do zobaczenia za
miesiąc.
Monday, 30 September 2019
Dzień dobry,
Witaj na moim blogu.
Czego można
znaleźć? Na razie informacji jest nie wiele, ale z czasem będzie
coraz więcej. Planuję różne tematyki pod wspólnym mianownikiem
naukę oraz nauczanie języka angielskiego. Dużo będzie o tym, co
robię w English with Maria.
Na dobry początek
postanowiłam omówić w kilka postów metodyki nauczania, które są
mi najbliższe.
Dlaczego piszę o
metodykach? Otóż nie wierzę, że jest jedna jedyna słuszna metoda
nauki języka angielskiego. Zawsze uważałam, że to nauczyciel/
lektor poszukuje skuteczną formę przekazu, a nie uczeń/ słuchacz
dopasowuje się do metody nauczyciela. Tak jak każdy z nas to inny
‘zestaw’ cech osobowościowych, tak samo nasze style uczenia się
różnią. Dla tego dopasowuję metody nauczania języka obcego do
słuchacza/ ucznia .
Jeden z filarów, na
którym opieram swoje nauczanie to CLIL (Content and Language
Integrated Learning), po polsku to zintegrowane kształcenie
przedmiotowo-językowe. Metoda ta polega na jednoczesnym
przekazywaniu treści z dziedziny przedmiotów szkolnych (np.
matematyka), łącząc je z języków obcych.
Czy taki CLIL ma
racje bytu w szkole językowej?
Choć odpowiedź
nasuwa się sama z siebie, to pozwól, że uzasadnię:
* każdy uczestnik
kursów ma zasób wiedzy, z której wchodzi na zajęcia. Wiemy co to
krokodyl, ustalamy gdzie mieszka. Rozmawiając o wakacjach, pracujemy
z mapą. A jeżeli uczymy się liczb, to dlaczego nie zrobić kilka
obliczeń po angielsku.
Klasa 1 powtarza cyfr 1-10 w obliczeniach przy użyciu dodawaniu i odejmowaniu oraz gry planszowej .
* stymulacje różnych
rodzajów inteligencji, np. matematyczno-logiczna, ruchowa czy
wizualno-przestrzenna. Gdybyś chciał(a) dowiedzieć się więcej,
polecam poszukać Teoria Wielorakich Inteligencji Howarda Gardnera.
* naukę poprzez
stymulację zmysłów
* zawartość
tekstów do przeczytania/ posłuchania nawiązuje do istniejących
miejsc, wydarzeń. Czy wiecie, że autor serii Speak Out (książki
dla młodzieży i dorosłych) oparł cały materiał na prawdziwych
tekstów? Bardzo często z uczestnikami zajęć English with Maria
poszukujemy dalszych informacji właśnie na podstawie tych
materiałów.
* książki do nauki
języka obcego coraz częściej odwołują się do kultury krajów,
nie tylko anglojęzycznych. To zdaje się świetny pretekst do nauki,
wykorzystując metody projektowej.
Następnym razem
napiszę o filozofii Montessori, drugi filar w English with Maria. Do zobaczenia w listopadzie.
Wednesday, 23 August 2017
Stare vs Nowe
Od jakiegoś czasu noszę się z pomysłem wrócić do swojego blogu, tym razem pisząc po polsku. Czy uda mi się co jakiś czas wrzucać swoje przemyślenia? Czy będę miała na to czasu? Okaże się z czasem. Na pewno zrobię duuużo błędów i z góry dziękuję za wskazanie. Może się lepiej nauczę :)
Na razie się witam serdecznie i obiecuję, że przygotuję swój pierwszy post już za tydzień.
Na razie się witam serdecznie i obiecuję, że przygotuję swój pierwszy post już za tydzień.
Monday, 13 April 2015
Thursday, 22 November 2012
Subscribe to:
Posts (Atom)









